W tych oparach absurdu
Dziś przed medycyną
Trzeba ratować
Człowieka
Tyle znowu zamieszania
Co za strasznie
Dziwna strategia
Jest tylko
Ta jedna jedyna choroba
To pandemia
I
dla innych chorób
Nawet w szpitalach
Nawet w przychodniach
I nawet w lekarskich gabinetach
Nie masz miejsca
Nagle nie masz
Nie masz grypy
Nie masz anginy
Nie masz chorób serca
Jest li tylko
Ta jedna jedyna choroba
Tak obszerna
Tak wszędobylska
Na inne nigdzie już
Nie masz miejsca
I świat przytakuje głową
I głową przytakuje
I Europa
I Polska
Tylko jednostki zapaleńcy
Idą dalej
Na swój zdrowy chłopski rozum
Czy jeszcze zdrowi
Bo przecież idą
Idą bez tej magicznej
Wszech maskującej wszystko
Maseczki
Bez tego kawałka materiału
Na nos i na gębę
Nawet Arrigo
Zaśmiewa się w kułak
Rad że ja wreszcie
Też mam swój namordnik
I nosem trąca
I nosem sprawdza
Czy to aby prawda
I tak całe narody
I całe społeczeństwa
Wszyscy w takt chodzą
W
takt jakiegoś
Strasznie dziwnego
Szaleństwa
Namordnik w biurze
W sklepie w teatrze
Nagle w namordniku
Tylu widzi szansę
Bo środkiem prawdy
Jak świat światem
A tylko powiedz coś na ten
Tak dziwnie ów ład ustanowiony
To już teraz natychmiast
Poczęstują Ciebie i mandatem
Przeto wszyscy idą idą
Pod ten sznurek
Maseczka
Ów ścinek materiału
Zapewnia higienę
Zapewnia kulturę
Zapewnia solidarność
Na gębie i na nosie
Prawie że damska figa
Prawie że stringi
I zapewnia bezpieczeństwo
Nie przychodnia
Tu konia z rzędem
Aby jakkolwiek się dostać
Teleporada a więc
Wizyta na odległość
Wizyta wirtualna
Zanim ktokolwiek
Telefon odbierze
Miną dni całe
A nawet i tydzień
Ot ot normalna sytuacja
Tylko Sanepid
Próbkę bierze
Jak pierwotnie
Przyjedzie
I to ze służby zdrowia
Jedyna osoba
W białym kombinezonie
Anioł tylko jeszcze
Dodać skrzydła
Jedyna osoba
Fizyczna którą
Którą widzisz
Naocznie
Czy Pracownika Sanepidu
Żadna choroba nie bierze
A Ty Pacjencie
Mrzonka byś liczył
Na swoją przchodnię
Byś liczył na szczepionkę
Na swoją aptekę
Ponoć jest już wszystko
Zamówione
Ponoć jest już
W drodze
Czy to nie wystarczy
A póki co
Pacjencie
Licz na swoją cierpliwość
Licz na swoją odporność
Licz na swoją nadzieję
Po prostu
Licz na siebie
I tak to wszystko
Jakoś dziwnie biegnie
Już nawet nie wiem
Skąd i w jakim kierunku
I tak już wielu
Z tego biegu wypadło
Bo ileż już razy
Znów na swojej drodze
Pacjent pozostawiony był
Sam sobie
I tutaj na to wszystko
Nie możesz być zrzęda
Wiadomo przecież
Wszystko wszędzie
Tłumaczy to jedno
Magiczne słowo
Przecież jest
I to na całym świecie
To wszech tłumaczące zjawisko
Zjawisko Pandemia
I jest ta strategia
Bardziej niż zorza jasna
Zamiast lekarza i leków
Na dziób
Maseczka
I pełna izolacja
Pełna kwarantanna
I patrzysz zdumiony
W oczy swego dnia
Chcesz być zdrowy
To Czcigodny Pacjencie
A leczże się sam
Bo choć dokoła
Specjalistów mrowie
Nie sposób na nich liczyć
Bo to wszystko
Takie strasznie chore
Bowiem zamiast mikstury
Zalecą maseczkę
I kwarantannę
A więc totalne
Zamknięcie
I zamiast leczyć
Totalnie izolować
Medycyno medycyno
Jaka ty dzisiaj jesteś
Strasznie chora
I zwichrowana
I zwariowana
Przeto wołam wołam dziś
Z całego serca
W tych oparach absurdu
Przed medycyną trzebaRatować człowieka
Maseczki namordniki
Kwarantanna
izloacja
Z takich metod leczenia
Śmiech przez świat idzie
Aż do końca świata
Przeto czas najwyższy
Dopowiedzieć to jedno
To jedno logiczne zdanie
Gdy już nie ma
Prawdziwych lekarzy
I prawdziwej medycyny
Mamy jeszcze tę nadzieję
Nadzieję jedną jedyną
Mamy Nasz Niezawodny
Nasz Niezastąpiony
Różaniec
I Ciebie Bogarodzico Dziewico
Bogiem Sławiona Maryjo
I tym razem
Wiarą cud uczyniszPrzybywając nam
Ku pomocy
Nie zawodząc nas
Nigdy
Przenigdy
Zatem codziennie rano
Zamiast słuchać
Tej pełnej wrzasku
Codziennej epopei
O pandemii że
Prawie już cała Polska
Szczelną kwarantanną zamknięta
Najwyższy czas
Na powszechne
Ogólnonarodowe
Godzinki
Pora na tę piękną pieśń
Na cześć Maryi
Królowej Polski
Amen
Amen
Amen
Bowiem
Sam Cud nie stanie się
Gdy i tym razem
Ku obronie
Rodzaju LudzkiegoNie uczyni Cudu
Sam Bóg
Stanisław Józef Zieliński
19.10.2020

































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz