Nasza
Najjaśniejsza
Blog autorski
Stanisław Józef Zieliński
Bo
ja umiem
Słuchać
ziemi
Bo
jej ufam
Ona
zawsze
Mnie
rozumie
Zawsze
korna
Sprawiedliwia
Ona
zawsze
Mnie
wysłucha
Jeśli
czegoś
Nie
dopowie
Echem
w drodze
Mnie
dogoni
Aż
z podziwu
Dla
Niej
Rosnę
Zakamarki
Moje
jary
I
wąwozy
Niechże
tylko
Spojrzę
na nie
A
wnet gubię
Wszystkie
troski
W tym rozległym horyzoncie
Gdzie
u granic
Gdzie
u granic
Nieboskłonu
W
którą stronę
Rzucę
okiem
Tam
już próg
Mojego Domu
I
ta moja Ściana lasu
W
blasku słońca
Tu
w czas burzy
W
czas pogody
Tu
mój sąsiad
Wiatr
mój mieszka
Czasem
jakże zakołuje
I
zagwiżdże i zawyje
Ja
w sobie
Tę
siłę czuję
Bo
wprost z wiatru
I
to dla mnie
Nic
dziwnego
Ja
tak często
Pod
wiatr idę
Bowiem
z wiatrem
Bowiem
z prądem
Pędzą
śmiecie
Jakże
dumne
Że
śmieć każdy
Wiatr
tak chętnie
Zawsze
niesie
Ja
tu jestem
Moim
dębem
Tak
mocno
Wrośniętym
W ziemię
W ziemię
Tu
niezmienne
Moje
lata
Twarde
mocne
I
dojrzałe
Bujnym kłosem
I
tu wszystkie
Moje lata
Wciąż
te same
Lata
czterdzieste
I
tu mam ten Swój Barometr
Niż
zegarek
Tu
zaczynam
Moją
wiosnę
Gdy
już wróci
Bociek
Jarek
I
usiądzie pewnie
W
gnieździe
I
radośnie zaklekocze
Wtedy
pewnie idę w pole
Wtedy
idą
Wszystkie prace
Wszystkie prace
Idę
w ciemno
Bo ja umiem Słuchać Ziemi
Ona
zawsze
Mnie
rozumie
Na
swój grunt
Postawić
stopę
Jakie
to jest piękne
I
rozsądne
A
i dumne
Słuchać
ziemi
I
jej ufam
Tak
jak Matce
I ja zawsze
Tu u siebie
I tu nie masz
Niespodzianek
Bo tu zawsze
Wszystko jasne
I to tak jasne
Jak to codzienne
Słońce na Niebie
I ja zawsze Tu u siebie
I tu nie masz
Niespodzianek
Bo tu zawsze
Wszystko jasne
I to tak jasne
Jak to codzienne
Słońce na Niebie
Waldemar Bonkowski
Stanisław
Józef Zieliński
31.03.2020
r.


















































