niedziela, 8 sierpnia 2021

Jesteś przecież Wierny Gorliwy Rejtan


 Czcigodny Jubilacie Waldemarze 

W 25+ Rocznicę 

Twojego Przyjścia 

na ten Cudowny Świat

Sto Sto Sto i Sto po Sto Lat

W Szczęściu po same brzegi



Jesteś przecież

Wierny

Gorliwy

Rejtan

Wydarzyło się tak wiele

Znowu kolejny

Niejeden życiowy test

Kto jest z Tobą a

Kto jest

Przeciwko Tobie



I tak znowu

Rok przemija

Rok przemija 

Dzień za dniem

 

Grono jakby

Znacznie mniejsze

I kto pluł

Kto oskarżał

Po tych dzisiaj

Puste miejsce

Jest to jednak

Ta cena prawdy

Kto przyjaciel a

Kto wróg



 

Kto na szachownicy pionek

A kto goniec

A kto król

Kto od tej gry

Musiał odstapić

Nie mogąc jakoś ułożyć


Tych dwóch pojęć

By być  człowiek swój

Czy być nie swój


 

Lepsza Panie

Droga prosta

I pod stopą


Ziemi piędź

Niż ta cała Europa

Gdzie o każdy

Detal

Szczegół

Co dzień Polski

Trzeba strzec


Trzeba walczyć

Upominać

Coraz bardziej

Trudny czas

Drang nach Osten

Wiatr przywiewa

Zza starych

Berlińskich krat

 


A klakierzy

Klaszczą

Klaszczą

Fałsz i słabość

W szumie braw

Oby nigdy

Nie rządzili

Nawet przez kawałek dnia

 

Za nic krzyż

I za nic wiara

Za nic młode

Polskie Pokolenie

Jeden program oczywisty

Zmienić Polskę

W półkolonię

 


Patrzysz dzisiaj

Na to wszystko

Ostrzegałeś i ostrzegasz

I powtarzasz za Prymasem

Prymasem Tysiąclecia

Non possumus

Powtarzasz  bowiem

Jesteś przecież

Wierny gorliwy

Rejtan



 

Przeto wszystkim

Sprawom w poprzek

I Ty także Senatorze

Zawsze także

Stajesz w poprzek

By ci co źle

Polsce życzą

Raz na zawsze

Mogli przegrać

Raz na zawsze

Mogli odejść

Ażeby od ich skowytu

Naród Polski

Naród Polski

Raz na zawsze

Mógł odetchnąć

 





Ilustracje

Z Albumu  Waldemara  Bonkowskiego

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

8.08.2021 r.

czwartek, 5 sierpnia 2021

Ordnung muB sein

 


 

Ordnung muB sein

 

O volksdeutsche

Piąta Kolumno

Rzekoma Polska Opozycjo


 

Próżny skowyt

I zapasy wazeliny

Próżne wszelkie

Wasze judaszowe troski

Nie półgębkiem

I nie pustymi gestami

Lecz  wasi 

Niemieccy mocodawcy

Mają płacić

Walutą twardą

Za swoją bezczelną

Dziką i bezwzględną

Grabież Polski


 

I za wszystkie egzekucje

Za Drang nach Osten

I Nur fur Deutsche

Za tę całą

Potworną brudną wojnę

Za wszystkie lata niewoli

I za Warszawę 

Zamienioną 


W morze gruzów

Najwyższy czas

Zapłacić uczciwie i hojnie


 

Nie po łebkach

Nie aby aby

I nie jakoś tam

Na to zadośćuczynienie

Wobec Polski

Czeka Prawo Polskie

Prawo Unijne


Czeka Naród Polski

Czeka cały

Sprawiedliwy Świat


 

I czekają na powrót do Polski

Wszystkie zrabowane dzieła sztuki

Na zadośćuczynienie

Czekają wszystkie miejsca kaźni

Wszystkie Ofiary

Obozów Śmierci

Tu nawet nie wystarczy

Nie wystarczy

Morze Pamięci


Bowiem nie żadne inne

Tu zadośćuczynienie



Za tę potworną krzywdę

Ma być uczciwe

Ma być bezwzględne

I ma być solidne


Bo nie było wojny na niby

Od pierwszego dnia

Była bestialska

Pełna buty


Pełna pogardy

I pełna zemsty

Od pierwszego dnia


Polacy jawili się wam

Jako wasi niewolnicy

Moja propozycja


Jest oczywista


Przez sześć lat

Zniewolenia

I zniewolenia

Przez pół wieku komunizmu


Przez sześć lat hańby

Przez sześć lat

Potwornego wyzysku

MInimum przez sto  lat


Cały budżet

Państwa Niemieckiego

Winien co roku

Trafiać do Polski


 Pozostawiając sobie


Li tylko tyle co

Na kartki

Tutaj arytmetyka jest prosta

I tylko tak

Dwa i dwa

Jest cztery

I dość tego ślizgania się

W stylu złodzieja

W stylu zabójcy

I w stylu mordercy

Bez krzty sumienia

Jeśli wasz honor

Ma być uratowany że

Jesteście jednak jeszcze 

Narodem z dozą kultury

I z dozą prawa


 

Nad Grobami Milionów Ofiar

Nie wystarczy

Pochylić się

Od czasu do czasu

Przed kamerami

Uczynić teatralny

Gest wstydu żalu i skruchy


Tu bezwzględnie

Trzeba wykonać to

Zadośćuczynienie

I to bardzo dokładnie wykonać

Ów rachunek narastający

I odkładany całymi latami

I czas wam jeszcze doliczyć

To zupełne zrównanie

Stolicy Polski Warszawy

Z ziemią

I zamienienie

Miasta Stolicy Polski


Paryża Północy

W jedno ogromne

Morze Ruin

Tu Stosy Ofiar


Sięgały wysokich pięter

I tę Ogromną Stołeczną Gehennę

Potworne mordowanie

Całych Dzielnic

Jakże to wszystko pamięta

Pamięta Wola

Pamięta Ochota


I ów kat

Reinefarth

Kat Wszystkich Mieszkańców Warszawy

Po wojnie


Jakiż szanowany obywatel Niemiec

Wstydźcie się Niemcy

Nie ruszyło go prawo

Nie ruszyła go Sprawiedliwość

I tacy ci wasi

Weterani wojny

I taka wasza solidarność

I taka wasza uczciwość


 

I czas wam doliczyć jeszcze

To wepchnięcie Polski

Na pięćdziesiąt lat

W ten bezsensowny

Ład komunistyczny

Z którym zawarliście 

Pakt Ribbentropp Mołotow

Wymazujący Polskę

Z mapy Europy

A Naród Polski

Skazując na zagładę

Z opcją pozostawienia 

Kilku milionów

Do niewolniczej pracy

Do Imperium Rasy Panów

Z którego pokłosiem do dzisiaj

Tak trudno

Cokolwiek  zrobić

Żeby go  nigdy

W Polsce nie było


 

A Wy Panowie Niemcy

Miast płacić Polsce

Odszkodowanie

To na rurze tańczycie

Na rurze

Nord Stream -2


Za nic mając

Europejską Unijną

Solidarność

Zwyczajną ludzką przyzwoitość


I za nic mając Prawo

Za nic Sprawiedliwość

Tak nie czynią

Dobrzy sąsiedzi

Ale tak czynią

Złodzieje mordercy i oszuści

Grabieżcy tylu państw


I tylu Narodów Europy


 Młyny Boże

Mielą sprawiedliwie

Dokładnie wszystko odmierzą

Dokładnie zważą


Dokładnie odliczą


I za pychę i za butę

Narastającą latami

Doliczą ignorowanie

Żądań milionów ofiar


I tych  żądań

Ciągłe lekkomyślne 

I wyrafinowane

Lekceważenie

 

Niemcy Niemcy

Tego Ogromu Zniszczeń



I tych Ogromnych Dołów Śmierci

Ciągnących się całymi kilometrami

I tej Ogromnej Grabieży




Całego Kontynentu

Bóg Wam nie odpuści


A pierwszy spośród nich to

Uregulowanie tego Rachunku

Wobec  Polski

Przez najbliższe sto lat 

Rok w rok

Budżet całych Niemiec

Budżet całych Niemiec

Dla Polski

By wam zapadło

Do setnego pokolenia że

Być bandytą

Wobec swoich sąsiadów

Nigdy przenigdy

Nie warto

Nie należy

Nie godzi się


Niech będzie

Po wsze czasy 

Zapamiętane że 

Grabione nie tuczy

Na grabionym

Niech nikomu

Także i Niemcom

Nigdy  przenigdy 

Nie rośnie

Dodatnie saldo

Zatem najwyższy czas 

Zupełnie ze wstydu Zamilknąć

Z tymi niemieckimi prawdami

Rzekomo Polska Opozycjo

Na tyle polska bo

Z budżetu Państwa Polskiego


Macie swoje gaże

I tylko tyle was

Z Polską łączy

Niemieccy Volksdeutsche

Zawsze gdy mowa 



O odszkodowaniu

O zadośćuczynieniu

To podnosicie ten 

Wielki unijny pisk

I wielki unijny wrzask

Nie dla Polski bo zbyt

Zubożeją Niemcy

Wypasione na grabieży Polski

I na grabieży

Tylu państw Europy

Ilustracje

Archiwum IPN

Archiwum Internetowe

Tekst 

Stanisław Józef Zieliński

1.08.2021