sobota, 24 lipca 2021

Którędy na Górę Karmel

 

Czcigodny Ojcze Marcinie 

Jego Magnificencjo Rektorze

Sanktuarium Św. Józefa

I Matki Bożej Szkaplerznej 

W Gdańsku

I Czcigodny  

Archidiecezjalny Kapelanie

Wszystkich Kaszubów


Ks. Dr Leszku Jażdżewski

Którędy na Górę Karmel

Najkrócej

Na wprost

 

O Góro Karmel

Wprawdzie na świecie

Masz swoje stałe miejsce

Lecz tak naprawdę

W naszych codziennych

Rozbieganych myślach


Jednak nie zawsze

Wyraźnie Ciebie widać

I choćby patrzeć na Ciebie wprost

To jednak Ciebie nie dojrzy ten

Kto  nie ma jej w sercu

 

O Góro Karmel

Wprawdzie na świecie

Masz swoje stałe miejsce

Jednak bez względu

Na odległości

Jakże szczęśliwy

Jakże szczęśliwy


Jest jednak ten

U kogo zawsze

Możesz być bliżej niż blisko

I w umyśle


I w sercu

Latarnia Morska

I Góra Maryjna Przystań

I choćby noc

To szlaki jasne

Bardziej widoczne

Niż w dzień

 


Dobrze popatrzeć

Na świat z tak wysoka

Wyraźnie dojrzeć


To całe kłębowisko

Kłębowisko ludzkich pragnień



I to całe kłębowisko

Ludzkich dróg

Jak każda droga

Ku Górze Karmel zmierza

Bowiem z Góry Karmel

To już tak blisko


Bogurodzica Dziewica

Bogiem Sławiena Maryja

I bardzo blisko

Bliżej niż blisko

Jest także Bóg


 

I gdy masz Szkaplerz

Z wizerunkiem Maryi

I gdy masz Różaniec

Z Paciorkami Chwil

Nikogo nie musisz

Nie musisz pytać o szlak


Bowiem wiesz dobrze

Jak na Górę Karmel zmierzać

I na Górę Karmel

Bez błądzenia

Codziennie wytrwale iść


 

I którędy zmierzać

Na Górę Karmel

Wiedzą Kaszubi

Ów Gorliwy Stary

Słowiański Szczep


Oni codziennie

Na Górę Karmel idą

Idą w  pielgrzymkach

Całymi Rodzinami

Już od wczesnego świtu

Do późnego zmierzchu

Idą dzień w dzień

I z wieku w wiek

 

Idą mocno wpisani

W dzieje Polski

Polska to przecież

I ich  odwieczny kraj



O Polskę zawsze więc

Pełni troski

Bo przecież Polska

To i ich cały świat

 

I tak codziennie

I tak co roku

W stronę  Góry Karmel

Chociaż ta jedna

Cząstka różańca

Na każde słowo

Czeka Maryja

Na swoich nadśródziemnomorskich

Ale i na jasnogórskich

Ale i na gietszwalskich

Ale na sianowskich

Ale i na piaseckich

Maryjnych szańcach


Bowiem i w Polsce

Tyle Gór Karmel

Już od tylu wieków jest


 Tylu kapłanów

Strzeże tych szlaków

I tylu bez trudu

Wskaże i Tobie

Ten święty szlak

Jakże dobrze znany

Wśród Karmelitów

I wśród Oblatów

Bo wpisan w ich żywot

W Ich Świętą Zakonną


Samarytańską Misję

Każdą cząstką nocy

Każdą cząstką dnia

Uroczystości Odpustowe ku Czci Matki Bożej Szkaplerznej  i Św. Józefa w Sanktuarium  Maryjnym p.w. Matki Bożej Szkaplerznej  i Św. Józefa w Gdańsku  - miały miejsce w dniu 19 lipca A.D.2021 o godzinie 18.00 - w obecności licznie zgromadzonych Wiernych, Kapłanów z całego Gdańskiego Dekanatu oraz Braci Oblatów.

Był to właściwie dzień poświęcony Kaszubom, ich gorliwej obecności w Kościele i w Polsce, co bardzo mocno podkreślił Kapłan prowadzący Mszę Św. Odpustową w swojej homilii - Ks. Dr Leszek Jażdżewski, archidiecezjalny Kapelan Środowiska Kaszubskiego.



Po głównych uroczystościach starczyło czasu na zapoznanie się z wystawą Pocztu Królów Polskich w drodze do Herbaciarni Braci Oblatów na herbatę, kawę i dobre ciacho - a wszystko za dobrowolną ofiarę do puszki!




 

 

 







 Ilustracje i tekst

Stanisław Józef Zieliński


 

niedziela, 4 lipca 2021

Kto by przewidział Kto by pomyślał

 

Kto by przewidział

Kto by pomyślał że



Po niespełna roku

Zmieni się tak wiele

Już nikt z Was

Nie będzie

Czcigodni Dombrowscy


W tym samym miejscu

I ukojenia będzie

Szukał wszędzie

I przynajmniej

Przez jakiś czas

Ukojenia tego

Nie znajdzie

Nigdzie


 

Te Twoje Józku

Urodziny 70 lat

Jakaż granica

Nieubłagana

Tuż za tą granicą

Zatrzymał się Czas

I zmienił się Świat

I wszystko

Już takie dalekie

I jednocześnie

Jakże bardzo blisko

Jednak ta bliskość

Nie taka

Nie tak


Do Doczesności

Wkroczyła Wieczność


 

I pozostają 

Tylko te słowa

Słowa bez odpowiedzi

Dlaczego to już

Tak szybko

Tak nagle


Szybciej niż szybko

Opowiedziany żart


Szybciej niż na pełnym morzu

Zwinięte żagle

Gdy już po burzy

I pogoda trwa


I teraz Józku

Jak podjąć ten rejs

Mimo wszystko razem

I mimo wszystko

Samotnie

Post scriptum

Zatrzymuję się w głębokiej zadumie nad Tą Twoją Datą Urodzin 70 lat.... jeszcze teraz po roku  - podziwiając i ład i harmonię i klimat uroczystości


urodzinowych...Wszyscy uczestnicy tej uroczystości byli  pełni dobrych życzeń.., dla Jubilata, zapowiadających Twoją piękną Jesień Żywota. Mariusz i Paweł 
wzrostem przegonili swojego Ojczulka , że teraz musisz nieźle nosa zadzierać, by na nich popatrzeć.... Od tej pięknej uroczystości minął niespełna rok i jesteś już Józku bez Swojej Połowy Świata. Niemalże w rocznicę Twoich 70-tych Urodzin przyszło nam uczestniczyć we Mszy Św. Pożegnalnej , a następnie - iść w Kondukcie , w tej Ostatniej Drodze Pożegnania Twojej Żony - Reginy, na to Miejsce Wiecznego Spoczynku na Cmentarzu Komunalnym w Sopocie..., a następnie - w lokalu "Harnasie" -  wziąć udział w Ostatnim Poczęstunku .Niespełna rok, a zmienia się jakże wiele.... I to niespodziewanie. Nagle. Bezwzględnie. Bezpowrotnie. Pisałem przed laty w mojej fraszce :

 Nieuniknione 

A każdy w swoim życiu

Ma swoją Golgotę

Którą musi

Przemierzyć na piechotę 

Stanisław Józef Zieliński

7.07.2021



 

 

I mimo wieku Zobacz jak się trzyma

 I mimo wieku

Zobacz jak się trzyma



Czgodnemu Jubilatowi

Józefowi Dombrowskiemu

W Serdecznej Dedykacji Autorskiej

Gdy na liczniku Żywota

Pojawiło się

70 Lat






I tak już witasz 

W Klubie Siedemdziesiąt

I choć już czas może



 




Na odpoczynek 

Ale  ten pośpiech

Wciąż taki bezstronny

Więc nie pozwala  już

Inaczej myśleć



Więc przeto dalej  

Tyle spraw przed Tobą

I tak  już co dzień

Dzień do dnia podobny

I tak już  co dzień

Zmierzasz swoją drogą

Co dzień będąc


Ciągle będąc 

W tym swoim

Pewnym miejscu


I znowu dalej

W połowie  swej drogi



I trudno dostrzec 

Jak mijają lata

I które kiedy są 


Na jakim piętrze

Bo Życie Auto

Pędzi coraz szybciej

I znów kilometr 

Gna za kilometrem



I znów tłumaczysz 


 


Jak zawsze

Przed sobą


Czas by  odpocząć

Może to i dobre

Ale co mam zrobić 

Co zrobić 

Z tą pracą

Kiedy o swoje

Tak zawsze jak dotąd  

Dalej  woła portfel



I ile na co 

Jest już ustalone

I co  skąd na co

To sam wiem najlepiej

Emerytom zawsze 

Tak odmierzą

Niech ma  ciut lepiej 
 

Lecz niech ma

Nadal niewiele

Ponad swoją  biedę


A ja przecież zawsze 

Jestem Józek z gestem

I dobrym autem

Pędzę swoją drogą


I u mnie dwa i dwa

Jest zawsze cztery

Lecz i  z nawiązką


Zawsze z Wolą Bożą



Ja o pieniądze 

Nie modlę się nigdy

Ale jakże często 

Proszę Ciebie Boże

Ja ze wszystkim

Zawsze jestem w normie


Ale zawsze 

Proszę Ciebie o jedno

Niechaj  mi zawsze 

Dobrze służy zdrowie



Niech mi zawsze

Dobrze służą dłonie

Niechaj  mi zawsze

Dobrze służą nogi

Niechaj  mi zawsze 

Dobrze tyka serce

Niechaj  po prostu

Zawsze będę zdrowy



Wtedy lata

Dumny wiek zaduma


Wtedy lata


Ów nektar żywota


Wtedy nawet

Droga i pod górę

Jakże piękna

I przyjemna droga


Wtedy lata

Tak jak kilometry

Niechaj  wciąż nowe



Będą na liczniku

A wtedy sprawy


Zawsze tylko proste

I cieszą oko


I balsam na sercu



I każdy mówi

Józek to potrafi

I każdy mówi 

Nawet lat nie widać

I wtedy Józek zawsze

Świetnie sobie radzi

I mimo wieku


Zobacz jak się trzyma



I dumny patrzysz

Na Swe Pokolenia

Mariusz i Paweł

Każdy rad z żywota

Choć każdy co dzień

Orze po swojemu

Lecz jakże widać


W tym dziele

Dłoń Ojca


To to Twoje lustro

I Twój obraz w lustrze

I ta twarz dumna

Ze swoich dokonań

Bowiem to wszystko

Co robiłeś wczoraj

Będziesz też robił


Jutro i pojutrze

Mimo członkostwa 

W Klubie Siedemdziesiąt








Ilustacje 

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

26.07.2020 r.