czwartek, 29 października 2020

I te wszystkie uliczne Demoniczne skomlenia To tylko ta Łódź ChrystusowaPrzechylająca się Na Wiśle

 

I te wszystkie uliczne

Demoniczne skomlenia

To tylko ta

Łódź Chrystusowa

Przechylająca się

Na Wiśle




Wybacz Panie

Bo stracili rozum

Za długo tkwią

Na Górze Mamony

I zapomnieli

Co to dobre słowo

I już zupełnie

Zupelnie nie wiedzą


Czym jest 

Ojcowstwo

Czym jest Macierzyństwo

Czym jest Szacunek

Wobec Boga

I czymże jest

Zwyczajna Ludzka Godność



Fala bluźnierstwa

Zalewa ulice

Z mocą szatana

Uderza w świątynie

Kto wyhodował w Polsce

Tyle chamstwa

Tyle pogardy

I tyle pychy

Tyle zadufania

Wszystko co głoszą


To taka płycizna

Umysł zupełnie

Wyjałowiony

Zamiast Miłości

I zamiast Domu

Zamiast słowa Pokój

Aborcja i Zbrodnia

I ten faszystowski

I ten bolszewicki


Wyrok

Wobec Bezbronnych

Jeszcze Nienarodzonych



Jaka to straszna

Musi być cienizna

I zatracenie

Zatracenie Człowieczeństwa

Jaka w tym wszystkim

Głupota bezwględna

Jak coś takiego


Może powstać

W normalnych ludzkich umysłach

Ale widać Normalności

W tych umysłach

Nawet na pokaz


Po prostu chcą zabijać

I chcą takie prawo

I krzyczą

Wolność


Chcą jednak wolności

W tym zabijaniu

Chcą by to zabijanie

Było powszechną normą

I faszystowską niosą błyskawicę

I tą bezwładną opętaną falą

Całym swoim plugastwem

Uderzają w Nasz Święty


Święty Polski Dom

Święty Boży Dom

W Nasze Wspaniałe

Polskie Świątynie


Piewcy Szatana

Próżne mrzonki i nadzieje

Nikt nie zawojował świata

Pychą i głupotą

Nikt nie zawojował świata

Pogardą nienawiścią

I złością

Moralne błoto

Zawsze li tylko

Jest moralne błoto



Polska nie zejdzie

Do tego poziomu

Bowiem nie Polsce

Nurzać się w tym błocie

Obronę Polski

I Obronę Wiary

Winniśmy Narodowi

I winniśmy Bogu

Winniśmy Sobie

Dla Każdej

Polskiej Rodziny

I dla Każdego Polskiego Domu



I te wszystkie

Demoniczne skomlenia

To tylko ta

Łódź Chrystusowa

Przechylająca się

Na Wiśle

Na Wiśle w której tyle

Tyle nieczystości

I z każdym dniem

Jest ich coraz więcej

Piewcy wszystkich brudów

Wszystkich brudów w Polsce

Jak nigdy i nigdzie



Polska odradza się

Odradza się

Z dniem każdym

I nikt tym razem

Nie wejdzie

Nam w drogę

Czas i tym razem

Zetrzeć głowę



Szatanowi

Raz na zawsze

I raz a dobrze






Niechaj już

Swych siedmiu łbów

Nigdy nie podniesie

Niech nam nie trzęsie

Ładem i Pokojem

Niechaj tam trafi

Gdzie jest jego miejsce


Jeśli nie potrafi docenić

Normalnego życia w Polsce

I zamiast życia

Chce forsować zbrodnię

Takie domowe Auschwitz

Albowiem gdy ginie 

Człowiek

Ginie 

Cały Świat

I ponad Prawem

I ponad Bogiem

I ponad Narodem

By w Polsce

Silnego Narodu

Nie było

By w Polsce

Normalnej Wolnej

I Niepodległej Polski

Nie było

Polski Katolickiej

Która Mocą Wiary w Boga

Jest od wieków

I taką będzie dalej



Próżne nadzieje

Zwichrowane demony

Jeśli Bóg z nami

Któż przeciwko nam





Jezus Chrystus

Zbawiciel Świata

I tym razem 

Niebawem Powie

Demonie Demonie

Z Polski

Precz






Ilustracje


Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

29.10.2020.













poniedziałek, 19 października 2020

W tych oparach absurdu Dziś przed medycyną Trzeba ratować Człowieka

 

W tych oparach absurdu


Dziś przed medycyną

Trzeba ratować

Człowieka



Tyle znowu zamieszania

Co za strasznie

Dziwna strategia

Jest tylko


Ta jedna jedyna choroba

To pandemia

I dla innych chorób

Nawet w szpitalach

Nawet w przychodniach

I nawet w lekarskich gabinetach

Nie masz miejsca

Nagle nie masz

Nie masz grypy

Nie masz anginy

Nie masz chorób serca

Jest li tylko

Ta jedna jedyna choroba

Tak obszerna

Tak wszędobylska

Na inne nigdzie już

Nie masz miejsca

I świat przytakuje głową

I głową przytakuje

I Europa


I Polska

Tylko jednostki zapaleńcy

Idą dalej

Na swój zdrowy chłopski rozum

Czy jeszcze zdrowi

Bo przecież idą

Idą bez tej magicznej


Wszech maskującej wszystko

Maseczki

Bez tego kawałka materiału

Na nos i na gębę

Nawet Arrigo


Zaśmiewa się w kułak

Rad że ja wreszcie

Też mam swój namordnik

I nosem trąca


I nosem sprawdza

Czy to aby prawda

I tak całe narody

I całe społeczeństwa

Wszyscy w takt chodzą

W takt jakiegoś

Strasznie dziwnego

Szaleństwa

Namordnik w biurze

W sklepie w teatrze

Nagle w namordniku

Tylu widzi szansę

Bo środkiem prawdy

Jak świat światem

A tylko powiedz coś na ten

Tak dziwnie ów ład ustanowiony

To już teraz natychmiast

Poczęstują Ciebie i mandatem


Przeto wszyscy idą idą

Pod ten sznurek

Maseczka

Ów ścinek materiału



Zapewnia higienę

Zapewnia kulturę

Zapewnia solidarność

Na gębie i na nosie

Prawie że damska figa

Prawie że stringi

I zapewnia bezpieczeństwo

Nie przychodnia

Tu konia z rzędem

Aby jakkolwiek się dostać

Teleporada a więc

Wizyta na odległość

Wizyta wirtualna

Zanim ktokolwiek

Telefon odbierze

Miną dni całe

A nawet i tydzień

Ot ot normalna sytuacja



Tylko Sanepid

Próbkę bierze

Jak pierwotnie

Przyjedzie

I to ze służby zdrowia

Jedyna osoba

W białym kombinezonie

Anioł tylko jeszcze

Dodać skrzydła

Jedyna osoba

Fizyczna którą

Którą widzisz

Naocznie

Czy Pracownika Sanepidu

Żadna choroba nie bierze

A Ty Pacjencie

Mrzonka byś liczył

Na swoją przchodnię

Byś liczył na szczepionkę

Na swoją aptekę

Ponoć jest już wszystko

Zamówione

Ponoć jest już


W drodze

Czy to nie wystarczy

A póki co

Pacjencie

Licz na swoją cierpliwość

Licz na swoją odporność

Licz na swoją nadzieję

Po prostu

Licz na siebie

I tak to wszystko

Jakoś dziwnie biegnie

Już nawet nie wiem

Skąd i w jakim kierunku

I tak już wielu

Z tego biegu wypadło

Bo ileż już razy

Znów na swojej drodze

Pacjent pozostawiony był

Sam sobie

I tutaj na to wszystko

Nie możesz być zrzęda

Wiadomo przecież


Wszystko wszędzie

Tłumaczy to jedno

Magiczne słowo

Przecież jest

I to na całym świecie


To wszech tłumaczące zjawisko

Zjawisko Pandemia

I jest ta strategia

Bardziej niż zorza jasna

Zamiast lekarza i leków

Na dziób

Maseczka

I pełna izolacja


Pełna kwarantanna

I patrzysz zdumiony

W oczy swego dnia

Chcesz być zdrowy

To Czcigodny Pacjencie

A leczże się sam


Bo choć dokoła

Specjalistów mrowie

Nie sposób na nich liczyć


Bo to wszystko

Takie strasznie chore

Bowiem zamiast mikstury

Zalecą maseczkę

I kwarantannę

A więc totalne


Zamknięcie

I zamiast leczyć

Totalnie izolować

Medycyno medycyno

Jaka ty dzisiaj jesteś

Strasznie chora


I zwichrowana

I zwariowana

Przeto wołam wołam dziś

Z całego serca

W tych oparach absurdu

Przed medycyną trzeba

Ratować człowieka

Maseczki namordniki

Kwarantanna izloacja

Z takich metod leczenia

Śmiech przez świat idzie

Aż do końca świata


Przeto czas najwyższy

Dopowiedzieć to jedno

To jedno logiczne zdanie

Gdy już nie ma

Prawdziwych lekarzy

I prawdziwej medycyny


Mamy jeszcze tę nadzieję

Nadzieję jedną jedyną

Mamy Nasz Niezawodny

Nasz Niezastąpiony

Różaniec


I Ciebie Bogarodzico Dziewico

Bogiem Sławiona Maryjo

I tym razem

Wiarą cud uczynisz

Przybywając nam

Ku pomocy

Nie zawodząc nas

Nigdy

Przenigdy



Zatem codziennie rano

Zamiast słuchać

Tej pełnej wrzasku

Codziennej epopei

O pandemii że


Prawie już cała Polska

Szczelną kwarantanną zamknięta




Najwyższy czas

Na powszechne

Ogólnonarodowe

Godzinki



Pora na tę piękną pieśń

Na cześć Maryi

Królowej Polski



Amen

Amen

Amen

Bowiem

Sam Cud nie stanie się

Gdy i tym razem


Ku obronie

Rodzaju Ludzkiego

Nie uczyni Cudu

Sam Bóg




Stanisław Józef Zieliński

19.10.2020