wtorek, 14 kwietnia 2020

Instynktem wiedziony Bardziej niż wilk do lasu Wypływał kutrem Na pełne morze

Rzeczypospolita 
Nasza 
Najjaśniejsza
Blog autorski
Stanisław Józef Zieliński
Instynktem wiedziony
Bardziej niż wilk do lasu
Wypływał kutrem
Na pełne morze


Gdy tylko
Co nieco zaświtało
Niezawodny Wicherek
Wicherek razem z Chmurką
Zwiastowali pewną

Pewną a więc
Dobrą pogodę
Rybak Lucek
Szedł do portu
Do portu 

We Władysławowie
I bardziej niż 
Wilk do lasu
Instynktem wiedziony
Wypływał kutrem
Na połów
Na pełne morze


Z Władka to był 
Rzut kamieniem
Tu Wszyscy Rybacy wiedzieli
I to bez pudła
W ciemno
Tyle co jeszcze
Księżyc przyświecił
I rzucając światło
Tym całym światłem
Odbijał się  w wodzie
I kołysał się na wodzie
Bacząc gdzie Rybak Lutek

Jak i Inni Rybacy
Zarzuca swoje sieci
A wiedział zawsze
Co do minuty
I co centymetra 
Gdzie ma to zrobić
I jak wszystko
Także i to
Robił to zawsze
Bezbłędnie
Dobrze

I nie było 
Takiego przypadku
Choć każdy przypadek
Do niespodzianek
Był zawsze gotów
I choć czasem
Trudno było
Bo i groźba sztormu
I groźba cofki
Bo nagle jakaś burza
Odrywała się wprost
Od wybrzeży Szwecji
I pędziła ku Polsce 
To jednak
Zawsze był
Udany połów
I Rybak Lutek
Kutrem pełnym ryb
Powracał do portu

I gdy już 
Do domu dotarł




To nie to że   zmęczenie
Śledź ogonem
Spocone czoło otarł
I co najbardziej dorodne ryby
Szły zaraz na patelnię
Same tłuste okazałe śledzie
I usiadłszy przy stole
Tu Rybak Lutek
Dopiero odpoczął
Rybak Lutek
Tak zawsze o nim
Mówili w rodzeństwie
Które sięgało
Aż po Laskowiec
Koło Zambrowa
I aż po Zabłotne
Po to głębokie Podlasie
Czasem tu był 
I odwiedzał także 
Swoją Siostrę Julię
Od Laskowca

Kawałek dalej

Nawet nie milę
Nawet nie wiorstę
I tak siedząc przy stole
Rybak Lutek
Wspominał udany połów
Patrząc na swoje cudo
Na swoją żonę Reginę
Jak uwija się przy patelni
Mając już wszystko
Na cały dzień
Starannie przygotowane
A miała też na swojej głowie
Schorowaną w podeszłym wieku
Swoją Mamę
O której zdrowie
Jakże byli
Zatroskani oboje
A Seniorka była Mistrzynią Kuchni
Jak na obiad przygotować kaczkę
A Rybak Lutek
Siedząc przy stole
W pamięci jeszcze
Kołysał  się na kutrze
Spoglądał dyskretnie
Ukradkiem
Na swoją Piękną Reginę
I na Jej Mamę
Tudzież na swoich
Budrysów Trzech
A byli to
I Jarek
I Boguś
I Sławek
I Wszyscy trzej
W harmonii 
I w zgodzie
Zawsze razem
Już od swoich





Najwcześniejszych lat
Byli zapatrzeni
Każdy w swoją drogę
A i dzisiaj Każdy z Nich
To jakiż sokół
I jakiż orzeł

I Każdy
Charakter jakże mocny
Bo każdy i tygrys i lew
I bizon i byk i żubr
Gdy wyruszyli
Z domu na plażę
W wodzie przesiedzieć
Mogli i cały dzień
I pływać pływać i pływać
Bardziej niż delfin wieloryb i sum

I wracali dumni
Ze słońcem na plecach
Kiedy o sobie dawał znać
Każdy ruch
Ale byli wtedy
I mulaci i murzynki
W jednym
Bo we Władysławowie
W czasie lata
Tak i było co rok
I tak jest co rok
Choć dzisiaj
I Jarek
I Boguś
I Sławek
Każdy ma 
Swoją rodzinę
Ma swój dom
I ma swoje morze
A Rybak Lutek
Ze swoją Piękną Reginą
I z Jej Mamą
Są już u Pana Boga
Na swoim kutrze
Pełnym ryb
W Wieczystej Przystani
I czasem odezwą się
W poszumie morza
W labiryncie fal
Czasem buczkiem
Obwieszczającym
Wpłynięcie 
Kolejnego statku
Z morza wprost
Do portu
Czasem przemkną
Słonecznym Cieniem
Koło swojego domu
Przy Obrońców Helu 14
Dumni że taki rozbudowany
I taki piękny jest
Bowiem gołym okiem widać
Iż nawet jeden dzień
Nie został stracony
I podpatrzeć choć przez okno chcą
To swoje Najmłodsze Pokolenie
Krok w krok ich śladami
Idące wprost
I z zadowoleniem
Spogląda Rybak Lutek
Na swoją Piękną Reginę
Dumny że kiedyś przed laty
Tak udanie złowił ją
W swoją 
Rybacką sieć
I płynął z Nią
Do swojej Przystani
Przez całe Życie
Wiernie
Gorliwie
I tak pewnie płynie
Po Wielkich Wodach
Ogromnego Nieba
Dzień w dzień
I dziś
Do wszystkich swoich
Niebiańskich Portów
Może nawet 
Takich samych
Jak Władysławowo
Jak Puck
Jak Hel 

Ilustracje
Archiwum Internetowe
Album Rodzinny 
Jarosława Gołębiewskiego
Tekst 
Stanisław Józef Zieliński
15.04.2020 r.
Niewielka uzupełnienia 
30. 07. 2023


7 komentarzy:

  1. Piękne, życiowe, rodzinne , takie swojskie bo Polskie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za komentarz, jakże trafny. SErdecznie Ciebie pozdrawiam Basiu, Basiu, Basiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Tobie Basiu za komentarz...potwierdzający trafne odczytanie tesktu...

      Usuń
  3. - Piękne !!!!
    Jednak, czegoś tu brakuje:
    To wszystko jest w klimacie bardzo kaszubskie; ale jakiś niedosyt i fałsz płynie z wyprania tego tekstu z chociażby kaszubskich ,,ozdobników''. Choć opowieść perfidnie gra na sercach Kaszubów, to kaszubskość tej ziemi bezczelnie ignoruje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, aczkolwiek dość cierpki, ale mam nadzieję, że szczery i autentyczny. Z Twojego Kaszubskiego punktu widzenia tekst może pozostawiać niedosyt, albowiem ani Bohater i Bohaterowie ani autor - nie są Kaszubami, Kaszubów jednak bardzo szanują jako Włodarzy tej Pięknej Krainy, która stanowi jakże ważną część Państwa Polskiego. Tak wielu przybyło tu z głębi Polski i pozostali tu na stałe wtapiając się w tę rzeczywistość, w tę panoramę i współtworząc to wszystko, co mieni się dorobkiem tej Ziemi.

      Usuń
  5. Tak, ja też nie jestem Kaszubą, więc nieco jaśniej widzę to ciche i może nawet mimowolne niszczenie tej ginącej kultury, która powinna być otoczona szczególną ochroną - również w miastach.

    OdpowiedzUsuń