Nasza
Najjaśniejsza
Blog autorski
Stanisław Józef Zieliński
Instynktem
wiedziony
Bardziej
niż wilk do lasu
Wypływał
kutrem
Na
pełne morze
Gdy
tylko
Co
nieco zaświtało
Niezawodny
Wicherek
Wicherek
razem z Chmurką
Zwiastowali
pewną
Pewną
a więc
Dobrą
pogodę
Rybak
Lucek
Szedł
do portu
Do
portu
We Władysławowie
We Władysławowie
I
bardziej niż
Wilk do lasu
Instynktem
wiedziony
Wypływał
kutrem
Na
połów
Na
pełne morze
Z
Władka to był
Rzut kamieniem
Rzut kamieniem
Tu Wszyscy Rybacy wiedzieli
I
to bez pudła
Tyle
co jeszcze
Księżyc
przyświecił
I
rzucając światło
Tym
całym światłem
Odbijał
się w wodzie
I
kołysał się na wodzie
Bacząc
gdzie Rybak Lutek
Jak i Inni Rybacy
Zarzuca
swoje sieci
A
wiedział zawsze
Co do minuty
I co centymetra
I co centymetra
Gdzie
ma to zrobić
I
jak wszystko
Także
i to
Dobrze
I
nie było
Takiego przypadku
Takiego przypadku
Choć
każdy przypadek
Do
niespodzianek
Był zawsze gotów
I
choć czasem
Trudno
było
Bo
i groźba sztormu
I
groźba cofki
Bo nagle jakaś burza
Odrywała
się wprost
Od
wybrzeży Szwecji
I pędziła ku Polsce
I pędziła ku Polsce
To
jednak
Zawsze
był
Udany
połów
I
Rybak Lutek
Kutrem
pełnym ryb
I
gdy już
Do domu dotarł
Do domu dotarł
To
nie to że zmęczenie
Śledź
ogonem
Spocone
czoło otarł
I
co najbardziej dorodne ryby
Szły
zaraz na patelnię
Same
tłuste okazałe śledzie
I
usiadłszy przy stole
Tu
Rybak Lutek
Dopiero
odpoczął
Rybak
Lutek
Tak
zawsze o nim
Które
sięgało
Aż po Laskowiec
Koło
Zambrowa
Po to głębokie Podlasie
Czasem tu był
I odwiedzał także
Swoją Siostrę Julię
Czasem tu był
I odwiedzał także
Swoją Siostrę Julię
Od
Laskowca
Kawałek dalej
Nawet nie milę
Nawet nie wiorstę
I
tak siedząc przy stole
Rybak
Lutek
Wspominał
udany połów
Patrząc
na swoje cudo
Na
swoją żonę Reginę
Jak
uwija się przy patelni
Mając
już wszystko
Na
cały dzień
Starannie przygotowane
A
miała też na swojej głowie
Schorowaną
w podeszłym wieku
Swoją Mamę
O
której zdrowie
Jakże
byli
Zatroskani
oboje
A
Seniorka była Mistrzynią Kuchni
Jak
na obiad przygotować kaczkę
A
Rybak Lutek
Siedząc przy stole
W
pamięci jeszcze
Kołysał się na kutrze
Spoglądał
dyskretnie
Na
swoją Piękną Reginę
I
na Jej Mamę
Tudzież
na swoich
A
byli to
I
Jarek
I
Boguś
I
Wszyscy trzej
W
harmonii
I w zgodzie
I w zgodzie
Zawsze
razem
Już
od swoich
Najwcześniejszych
lat
Byli
zapatrzeni
Każdy
w swoją drogę
A
i dzisiaj Każdy z Nich
To
jakiż sokół
I
jakiż orzeł
I
Każdy
Charakter
jakże mocny
Bo
każdy i tygrys i lew
I
bizon i byk i żubr
Gdy
wyruszyli
Z
domu na plażę
W
wodzie przesiedzieć
Mogli
i cały dzień
I
pływać pływać i pływać
Bardziej
niż delfin wieloryb i sum
I
wracali dumni
Ze
słońcem na plecach
Kiedy
o sobie dawał znać
Ale
byli wtedy
I
mulaci i murzynki
W
jednym
Bo
we Władysławowie
W
czasie lata
Tak
i było co rok
I
tak jest co rok
I
Jarek
I
Boguś
I
Sławek
Ma
swój dom
I
ma swoje morze
A
Rybak Lutek
Ze
swoją Piękną Reginą
I
z Jej Mamą
Są
już u Pana Boga
Na
swoim kutrze
Pełnym
ryb
W
Wieczystej Przystani
I
czasem odezwą się
W
poszumie morza
W
labiryncie fal
Czasem
buczkiem
Wpłynięcie
Kolejnego statku
Z
morza wprost
Do
portu
Czasem
przemkną
Słonecznym
Cieniem
Koło
swojego domu
Przy Obrońców Helu 14
Dumni
że taki rozbudowany
I
taki piękny jest
Bowiem
gołym okiem widać
Nie
został stracony
I
podpatrzeć choć przez okno chcą
To
swoje Najmłodsze Pokolenie
Krok
w krok ich śladami
Idące
wprost
I
z zadowoleniem
Spogląda
Rybak Lutek
Na
swoją Piękną Reginę
Dumny
że kiedyś przed laty
W
swoją
Rybacką sieć
Rybacką sieć
I
płynął z Nią
Do
swojej Przystani
Przez
całe Życie
Wiernie
Gorliwie
I
tak pewnie płynie
Po
Wielkich Wodach
Ogromnego
Nieba
Dzień w dzień
I dziś
Do wszystkich swoich
Niebiańskich Portów
Może nawet
Takich samych
Jak Władysławowo
Jak Puck
Jak Hel
IlustracjeArchiwum Internetowe
Album Rodzinny
Jarosława Gołębiewskiego
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
15.04.2020
r.
Niewielka uzupełnienia
30. 07. 2023






















Piękne, życiowe, rodzinne , takie swojskie bo Polskie.
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz, jakże trafny. SErdecznie Ciebie pozdrawiam Basiu, Basiu, Basiu...
OdpowiedzUsuńDziękuję Tobie Basiu za komentarz...potwierdzający trafne odczytanie tesktu...
Usuń- Piękne !!!!
OdpowiedzUsuńJednak, czegoś tu brakuje:
To wszystko jest w klimacie bardzo kaszubskie; ale jakiś niedosyt i fałsz płynie z wyprania tego tekstu z chociażby kaszubskich ,,ozdobników''. Choć opowieść perfidnie gra na sercach Kaszubów, to kaszubskość tej ziemi bezczelnie ignoruje.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz, aczkolwiek dość cierpki, ale mam nadzieję, że szczery i autentyczny. Z Twojego Kaszubskiego punktu widzenia tekst może pozostawiać niedosyt, albowiem ani Bohater i Bohaterowie ani autor - nie są Kaszubami, Kaszubów jednak bardzo szanują jako Włodarzy tej Pięknej Krainy, która stanowi jakże ważną część Państwa Polskiego. Tak wielu przybyło tu z głębi Polski i pozostali tu na stałe wtapiając się w tę rzeczywistość, w tę panoramę i współtworząc to wszystko, co mieni się dorobkiem tej Ziemi.
UsuńTak, ja też nie jestem Kaszubą, więc nieco jaśniej widzę to ciche i może nawet mimowolne niszczenie tej ginącej kultury, która powinna być otoczona szczególną ochroną - również w miastach.
OdpowiedzUsuń