sobota, 28 marca 2020



Co dzień idę

Drogą Polną

Do Twych 

Na tym świecie Lat

Autorska Seria Poetycka





Chrysusowi 

Uczniowie


Maryjannie Wyszomirskiej

W specjalnej

Dedykacji Autorskiej



Idę co dzień
Drogą polną
Do Twych
Na tym Świecie
Lat
Tyle na niej
Jest kamyków
To cząsteczki
Twego życia
I każdego
Twego Dnia

Oto stoi
Twoja chatka
A przy niej
Drewniany płot
I sztachetki na nim liczy
Wyciągając
Pulchne łapki
Twój dorodny kot

Gdy nadchodził
Czas trudniejszy
Maciek Pierwszy
Wiedział był
I pazurki
Na nim ostrzył
Po kęs dorodniejszych
Chwil


W środku pola
Stała chatka
W samym sadku
Pośród drzew
I dzień sobie
Ją upatrzył
Tutaj wstawał 
Każdy dzień

Stąd się niosło
Całe światło
Po brzeg skroni
Po brzeg słońc
I tuliło się do dłoni
By się już
Zbudziła dłoń

I mówiłaś
Ojciec Ojciec
Chociaż w łóżku
Jeszcze sen
Krowy mruczą
Świnki kwiczą
One już zaczęły
Dzień

I stąd biegły
Wszystkie bruzdy
Bruzdy biegną
Także dziś
I wspomina
Twoje Czasy
I  dzisiaj
Każdy nowy 
Świt


Po chatynce
Ani śladu
Tylko droga
Pośród pól
Przypomina
Że Twe Życie
To tu przecież
Świata
Pół

Pod chmurami
Głos Twój został
Wdzięczny aż
Po Nieba Próg
Biegnie z rosą
Biegnie z tęczą
Biegnie skrajem
Wszystkich dróg

Do wsi pół godziny ścieżką
To tylko ułomek dnia 
Ale we Wsi
Odwiedziny
To Twój już
Daleki
Świat

Stare wierzby
Z ciekawości
Pokręciły
Aż swój los
Jakże chciałyby
Przytulić  do swych witek
Twoją Dłoń

Zawsze Ci szeptały
W wietrze
Kiedy wiosna
Lato już
Echem niosły
Wieści ze wsi
Gdzie głos każdy
Zawsze
Swój

Czasem tu zajrzała
Wnuczka Krysia
Wraz ze swoimi
Rodzicami
Rzekłbyś dzisiaj
Sama Barbi
Jakże rada
Z tych odwiedzin
Swojej Babci
Babci Maryjanny

Tyle tu
Twojego Miejsca
Każdy Skrawek
To Twój Próg
Chociaż tu
Gdzie stała Chatka
Żwirowisko
Wyrobisko
I na dole
Siedzi dół

Ale śladów
Czas nie zatarł
Odciśnięte stopy Twe
Wszystkie biegną
W tym kierunku
Tak jak co dzień
Biegł Twój Dzień

Wspominają Ciebie Wiśnie
I wspomina Stary Świerk
Że to wszystko
Takie Bliskie
I już taki
Wieczny
Sen

Oto popatrz
Biegną drogi
Każda z pól
Wprost pod Twój Dom
Każda czeka
Na Twym progu
Na Twą Pełną
Troski
Dłoń

Każda też ma swe wyboje 
I kulawy dalej los
Niosąc co dzień
Twe Relikwie
Twoje Stopy
Skroń i Dłoń

I zagląda Stary Kowal Skawski
Co sekrety swoje miał
Do księżyca
Był się modlił
No i tęsknił
Do Swych Gwiazd

Potem długo bił
W kowadło
Że przez komin
Iskier snop
No bo mówił
Stary Skawski
Ile iskier
Leci z kuźni
Taki Kowal
Taki Chłop

Przychodziły
Tu koniki
Każdy po podkowy swe 
Kowal
Skawski
Kuł je mierzył
I tak co dzień
Mijał dzień

Dzisiaj także
Dudni Kuźnia
Chociaż Kuźni
Nie masz już
Lecz w Pamięci
Pozostała na swym skraju
Swoich Dróg

No i Bukiet Stróż Siedliska
Obszczekuje Rubież swą
Obszczekuje Sad
I Świerki
Aż po Furtkę
Aż po Próg
Aż  po dom

Idę co dzień
Drogą polną
Do Twych
Na tym Świecie Lat
Tyle na niej jest kamyków
To cząsteczki
Twego Życia
I cząsteczki
Twego Dnia


Redakcja
Ilustracje
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński

Tekst 
Stanisław Józef Zieliński
Publikacja na  blogu
28.03.2020 r.





środa, 25 marca 2020

Taki maleńki wirusik


Rzeczpospolita
Nasza Najjaśniejsza
Autorski blog
Stanisław Józef Zieliński







Taka maleńki wirusik

Taki maleńki wirusik

Mnieszy niż pyłek
Niż puszek
A trzęsie dziś
Całym światem
Porusza Stany
Porusza Chiny
Porusza Rosję
Porusza Unię
I czymże armie
Czymże rakiety
Okręty i samoloty
Taki maleńki Wirusik
Śmiertelnie groźny
Śmiertelnie groźny
Przez oddech
Przez dotyk

I niewidzialny zupełnie
I działa skrycie
Znienacka
I trzyma w domu
Pod kluczem
Już całe narody
I państwa

I w szoku jest
Świat uczonych
I świat strategów
Taki maleńki Wirusik
Cały świat 
Stawia dzisiaj
Do szeregu

Głowią się sztaby
Sztaby i rządy
Bo dni są ciężkie 
I trudne
I życie
We wszystkich miastach
Nagle tak strasznie puste

Taki maleńki Wirusik
I tyle dekretów
Zakazów
Jakże bezsilny dziś
Jesteś Świecie
W zderzeniu z tą
Podłą zarazą
Pakiety pakiety
Restrykcje
Z każdym dniem
Coraz bardziej ścisłe
A wszystko li tylko
Przez taki
Przez taki maleńki
Wirusik

A tacy byliśmy mocni
Iluż śmiałków
Samemu Bogu
Odbierało bóstwo
I szacunek i cześć
Nagle to wszystko
Tak dziwnie ucichło
I tak zwyczajnie
Podziało się gdzieś

I dzwony 
Dzwony biją
We wszystkich Świątyniach
Na całym świecie
Biją głośno trwożnie
Nie z tej ziemi
Łacząc się
W jeden błagalny głos
Zbudź się Nasz Mistrzu
Zbudź się Nasz Mistrzu
Bo bez Ciebie
Jest nas coraz mniej
Bo bez Ciebie
Po prostu
Giniemy

Taki maleńki Wirusik
Aż niewidoczny
Tak mało zajmuje Miejsca
A jakże Mocno 
Triumfuje
I wobec Jakobina
I wobec Lewaka
W którym jeszcze
Nie tak niedawno
Tyle było  w nim mędrca
Iż mienił się nawet
Zastąpić Boga
I na cały świat obwieszczać
Wiara to jest ciemnogród
Bo Boga nie ma

I znów zbuntowany anioł
Do piekła wrócić musi
Bo cały świat
Jednym głosem woła
Woła 
Do swojego Boga
By dał 
Przebłagać się
Za wszystko
I zaraz natychmiast Nagle
Na swój świat
Zechciał powrócić






Ilustracje
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
25.03.2020 r.






Rzeczpospolita Nasza Najjaśniejsza


Blog Autorski
Stanisław Józef Zieliński
Rzeczpospolita
Nasza Najjaśniejsza

Jak tu wrócić
Do Ojczyzny
Jak tu wrócić
Do Ojczyzny
Gdy i w Stanach
Ojczyzna także jest
Ale szczęście
Że idziemy

Jedną drogą
To tak jakby
Jeden kraj był
Jeden dom
Jeden dzień

Stany zawsze
Zawsze były
Na tej drodze
Stąd ich siła
Ich potęga
Stąd ich moc
Dobrze Polsko
Ojczyzno Przodków
Że Ty także
Dzisiaj możesz
Czynić Wolnym

I Szczęśliwym
Naród swój

Zadziwiałaś tyle razy
Amerykę
Tak jak zresztą
Zadziwiałaś cały świat
Dziś masz Polsko
Swoją Chrystusową
Świątynię 
W Łagiewnikach
Cały Naród Polski
Na świat cały
Był poprosił
I przez wieki
Był wymodlił
By tron w Polsce
Objął sam
Jezus Chrystus
Niezawodny
Nasz Zbawiciel
Król i Pan


Choć prześmiewcy
I szydercy nie próżnują
Lecz z dniem każdym
Coraz słabsza
Jest ich moc
Siła głosu
I perswazji
Niknie w oczach
Widzi to dziś
Także cała Europa
Że jak nigdy
Za przykładem Polski
Jezusowi Chrystusowi
Musi swój powierzyć tron

Musi swój powierzyć los
By wyplenić patologie
By wyplenić
Fanaberie i dewiacje
I w świątyniach swych
Przywrócić
Boży Ołtarz
A w swoim życiu
Codziennym życiu
Przywrócić
Dekalog 
I Ewangelię
Wtedy także
Wtedy także
W całej Europie
Wróci Bóg
Wróci Godność
Wróci Człowiek
I na zawsze
Pożegnamy
Wszelkie Zło


Bo w Sumieniu
Nie ma furtek
I nie było
Gdy ktoś myśli
Że w Sumieniu
Furtki są
Już z tą myślą

Wszystko w myślach
Koroduje
Nawet państwo
Nawet kraj
Koroduje dom rodzina
Cały los
Europo dziś odczuwasz
Na swej skórze
Patologie i dewiacje
Przecież widać

Gdy się wstydzisz
Swojej Wiary
Dokąd zmierzasz
Gdy się wstydzisz
Swoich świątyń

Jezus Chrystus
Okazuje Miłosierdzie
W swej Miłości
Ten szczególny
Ogromny skarb
I w codziennej
Swej pielgrzymce
Po demonicznie
Skażonej Ziemi
Daje ratunek
I drogę
I kotwicę
By swoją Różnorodnością
W Jedności
W silnej Wierze
Wobec Boga Ojca
Zechciał wytrwać
Cały Świat

Bo w Sumieniu
Nie ma furtek
I nigdy nie było
Gdy ktoś myśli
Że w Sumieniu
Furtki są
Temu w  myślach
Wszystko w myślach
Koroduje
Nawet państwo
Nawet kraj
Koroduje
Dom
Rodzina


Korodują
Pokolenia
Koroduje
Cały Los





Ilustracje
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
Publikacja na blogu
25.03.2020 r.