niedziela, 30 sierpnia 2020

I tyle Solidarności w Solidarności

Rzeczypospolita

Nasza 

Najjaśniejsza

Blog autorski

Stanisław Józef Zieliński

I tyle Solidarności

Jest w Solidarności




I tyle Solidarności

Tyle Solidarności

Jest w Solidarności

Każdy tu tylko


O siebie dba

Załatwili sobie stołki

I każdy szczyci się tym

Ile ma



I kariery porobili

Kariery w Polsce

I kariery w Unii

To ci liderzy

Poniekąd zawsze


Na pierwszej linii

Na pierwszej linii

Solidarności

Ponoć ci 

Niezawodni






Ponoć samarytanie

Ponoć wszystko dla Polski

I wszystko dla sprawy



I dziś na Czterdziestolecie

Przyjdą i za pieniądze

Za pieniądze z budżetu

Pod Bramą Stoczni

Złożą kwiaty

I uśmiechną się

Uśmiechną się do ludu

By dobrze wypaść

W telewizji

I na fotografii

Nie to żeby solidarnie

Jeden z drugim

Ale solidarnie 

Jeden przeciw drugiemu



I może jeszcze

Do Twojego Kościoła wstąpią

I jako ci najważniejsi

W pierwszych ławach usiądą

A jeśli głos zabiorą

To tak słowem

Żonglować będę

Że o Tobie


Czcigodny Księże Prałacie

Henryku Janowski


Proboszczu tejże pięknej Świątyni

Nawet nie wspomną

A Ty kościół ów

Od ruin wraz z ofiarnością

Gdańskiego Świata Pracy

Ku chwale Boga

I ku uciesze


Prymasa Stefana Wyszyńskiego

Ku Niebu wzniosłeś


Czyniąc tu

Sanktuarium Świata Pracy

Czyniąc tu


W czasie walki

O Godność Pracy

I o Godność Człowieka

Ambasadę Solidarności


Gdy kręcili się koło Ciebie

Ci solidarnościowi

Poprawni myśliciele

I Jacek Kuroń

I Adam Michnik

I Lech Wałęsa

I Bogdan Borusewicz


Którzy teraz

Wobec Ciebie

Na amen zamilkli


Bo nagle zapomnieli

Swoich uszu

Które słuchały

I to słuchały tyle razy

Twoich słów


Także tych

I także wtedy

Gdy z Ewangelią

Szedłeś za Bramę Stoczni

By modlić się

By odprawiać Mszę Św

Gdy wokół stały

Kordony Milicji


I kordony ZOMO

By Ciebie utrącić

Za to wszystko


Wystarczył tylko

Tylko jeden kaprys

Tylko jeden nadgorliwy gest

Ale przecież i byłeś śledzony


I byłeś inwigilowany

I w aucie nagle

Niesprawne były hamulce

A mimo to


Wszędzie przybywałeś na czas

Jakby nigdy nic

I czuli się Wierni

W Twojej Świątyni

Jak w Kanie Galilejskiej


Gdzie były i dary

Z całego świata

I leki z całego świata

I kto o co Ciebie poprosił

Bez spełnienia tej prośby

Nigdy nie odszedł

I wtedy jakże mocno

Postanowiłeś


Wznieść Patronce Świata Pracy

Matce Bożej 

Królowej Polski

Ów Nadzwyczajny

Bursztynowy Ołtarz

Które to dzieło

Już po Twoim Odejściu

12 Lipca A.D. 2010 roku


Jakże godnie i ofiarnie

Dalej wznosi

Ksiądz Proboszcz Prałat

Ludwik Kowalski

Jest to także


Wotum Dziękczynne

Wortum Dziekczynne Bogu

Za owe wyniesienie

Św. Jana Pawła II


Wówczas kardynała

Karola Wojtyłę

Na Tron Piotrowy

I hojne ponad

Dwadzieścia Pięć Lat

Jakże pracowitego pontyfikatu

Który to czas

Jest jakże obfity

Dla Polski

Ale i dla Europy


Ale i dla Świata

Dziś ci lewaccy mędrcy

Będą tak zonglować słowem

Aby o Tobie 


Zupełnie nie wspomnieć

I zawsze przeciwko Tobie

Były te wszystkie demony

Bo byłeś Człowiek Kapłan

Nie do kupienia

Bo u Ciebie zawsze

Co czarne było czarne

Co białe było białe

A i mowa zawsze

Krótka była

Tak tak

Nie nie


Przeto kiedy szubrawcy

Okradali Stocznię

I w imię rzekomej prywatyzacji

Oddawali za grosze

Ty Księże Prałacie

Ty byłeś ten Pierwszy

Który publicznie

Ze swojej ambony

Pełnym głosem

Na cały Kościół

Wiernymi wypełniony

Po brzegi


Mówił nie

I mówiłeś że w Polsce

To Naród Polski

Ma być Gospodarzem

W swoim Kraju

I jakże już wtedy

Przeszkadzałeś tym

Którzy za nędzne


Judaszowe srebrniki

Sprzedawali całą Polskę

Narodowi pozostawiając

Li tylko ogryzki

I jakże szczycił się wtedy

Janusz Lewandowski

Arcyminister od prywatyzacji

Ile i w jak krótkim czasie

Same nalepsze przedsiębiorstwa

Za swój unijny stołek

W europarlamencie

Oddawał Unii

Tak jakby to były

Przedsiębiorstwa jego własne

Jacek Kuroń wykołowanym


Załogom tych zakładów pracy

 Oferował socjal

Tak zwane biedazupki

I tak ten

Rzekomo solidarnościowy

Taniec niemocy trwał

I tylko Ty Księże Prałacie

Przeciwko temu bezprawiu

I przeciw tej ogromnej grabieży

Majątku Narodu Polskiego

Mówiłeś nie


Za to Paweł Huelle

Pisał o Tobie

Na łamach Rzeczypospolitej

Która już była także

Sprzedana koncernowi

Spoza Polski

Że jesteś gauleiter

Że jesteś gensek

I tu Wyborczej


W obronie Ciebie nie było

 Lecha Wałęsy

W obronie Ciebie

Nie było

Nie było i Andrzeja Gwiazdy

Nie było i Bogdana Borusewicza


Który jako marszałek senatu

Z Warszawy do Gdańska

Za publiczne pieniądze

Latał samolotem

Aby pieska na czas

Na spacer wyprowadzać

Na to by choć jednym słowem

Stanąć w obronie


Twoich słusznych słów

Podobnie jak wielu

Innych karierowiczów

Nie było i nie ma

Twoi wrogowi i dzisiaj

Nie dają Tobie spokoju

Twoi wrogowie

I wrogowie Kościoła

Wrogowie Polski


I wrogowie ładu moralnego

Według Dekalogu i Ewangelii

Rzekomi emisariusze

Solidarności

Na kupieckim targowisku

Kłócą się dzisiaj 

O Solidarnościowe Tablice

Na których były


Spisane Pracownicze Postulaty

Podczas owego pamiętnego


Sierpnia AD 1980

W czas protestu 

Wobec ówczesnej władzy

Bo kto ma te tablice

To może przez to

Będzie ważniejszy

Będzie świętszy

Będzie bardziej solidarnościowy

I weteran będzie większy

A  o Tobie Księże Prałacie

Śmiertelna cisza

Twój Pomnik

Na Skwerku

Przy Kościele Św. Brygidy


Jakże haniebnie

Pod osłoną nocy przewrócony

Czeka do dzisiaj

Na swój powrót


W jakimś magazynie

Tu gdzie stał Pomnik

Rośnie w drewnianej skrzyni

Kępa traw

I odebrano Tobie nawet

Ów tytuł


Honorowy Obywatel Miasta Gdańska

Którego za to wszystko

Co dla Solidarności

I dla Świata Pracy uczyniłeś

Jakże jesteś godzien

Jak nikt inny


I trąbią we wszystkich

Swoich annałach

Że jesteś pedofil

Czego nie potwierdza

Jakże wielu

A także Twój Szkolny Kolega

Liczący dzisiaj

Osiemdziesiat dwa lata

Patrycjusz Miasta Gdańska

Eugeniusz Lorek

Tą całą hucpą


Przygnębiony jakże bardzo

Ale choćby największe armie świata

I wszyscy lewaccy mędrcy

Stanęli przeciwko Tobie

To próżne ich wysiłki

Wprawdzie utracili Ciebie

Z cokołu Pomnika

Do postawienia którego to Pomnika

Tak bardzo przyczynił się

Pierwszy Piekarz i Cukiernik

Miasta Gdańska

Grzegorz Pellowski

Ale Ciebie 

Nikt a nikt

Nie usunie 

Z Piedestału Historii

Bóg w tym czasie

Oparł się na Tobie

Jak na owej niezawodnej skale

Na swoim Piotrze



Jeden Ksiądz Prałat

Henryk Jankowski

Proboszcz Świątyni

Pod wezwaniem

Świętej Brygidy

Pomógł jakże wielu

Ale jakże wielu

Nie potrafi


Zwyczajnie nie chce

Pomóc Tobie jednemu


I Oni mówią że

Gorliwie obchodzą

Czterdziestolecie

Swojego Ruchu

Solidarność

A no obchodzą

Bo jakże wygodne jest to

Obejście



A o Ikonie Solidarności

O Tobie Księże Prałacie

Już nie pamiętają

I jakże gorliwi są

W tym udawaniu że

O Tobie tak niewiele wiedzą

Bo jakaś nawiedzona

Ponoć aż z Australii

Jakaś pani

Po pół wieku

Przypomniała sobie że

Za swoje niecne czyny wobec niej

Jesteś statusu Kapłana

Niegodny

I od razu był ów sąd

W Michnikowej Gazecie

Która przeciw Tobie

Szczuła już tyle razy

I od razu Sekielski

Nakręcił film

I od razu wszystko zagrało

Jak w dobrym kabarecie

I kto naiwny

Uwierzy w te brednie

A wszystkie Pomniki

Guntera Grassa

W Gdańsku

Członka Hitlerjugend

I Waffen SS

Trzymają się mocno

I jak dotąd

Ma ich najwięcej

I jest także

Honorowym Obywatelem

Miasta Gdańska

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

 Tekst

Stanisław Józef Zieliński

30.08.2020 r.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz