Rzeczypospolita
Nasza
Najjaśniejsza
Blog autorski
Stanisław Józef Zieliński
I tyle Solidarności
Jest w Solidarności
I tyle Solidarności
Tyle Solidarności
Jest w Solidarności
Każdy tu tylko
O siebie dba
Załatwili sobie stołki
I każdy szczyci się tym
Ile ma
I kariery porobili
Kariery w Polsce
I kariery w Unii
To ci liderzy
Poniekąd zawsze
Na pierwszej linii
Na pierwszej linii
Solidarności
Ponoć ci
Niezawodni
Ponoć samarytanie
Ponoć wszystko dla Polski
I wszystko dla sprawy
I dziś na Czterdziestolecie
Przyjdą i za pieniądze
Za pieniądze z budżetu
Pod Bramą Stoczni
Złożą kwiaty
I uśmiechną się
Uśmiechną się do ludu
By dobrze wypaść
W telewizji
I na fotografii
Nie to żeby solidarnie
Jeden z drugim
Ale solidarnie
Jeden przeciw drugiemu
I może jeszcze
Do Twojego Kościoła wstąpią
I jako ci najważniejsi
W pierwszych ławach usiądą
A jeśli głos zabiorą
To tak słowem
Żonglować będę
Że o Tobie
Czcigodny Księże Prałacie
Henryku Janowski
Proboszczu tejże pięknej Świątyni
Nawet nie wspomną
A Ty kościół ów
Od ruin wraz z ofiarnością
Gdańskiego Świata Pracy
Ku chwale Boga
I ku uciesze
Prymasa Stefana Wyszyńskiego
Ku Niebu wzniosłeś
Czyniąc tu
Sanktuarium Świata Pracy
Czyniąc tu
W czasie walki
O Godność Pracy
I o Godność Człowieka
Ambasadę Solidarności
Gdy kręcili się koło Ciebie
Ci solidarnościowi
Poprawni myśliciele
I Jacek Kuroń
I Adam Michnik
I Lech Wałęsa
I Bogdan Borusewicz
Którzy teraz
Wobec Ciebie
Na amen zamilkli
Bo nagle zapomnieli
Swoich uszu
Które słuchały
I to słuchały tyle razy
Twoich słów
Także tych
I także wtedy
Gdy z Ewangelią
Szedłeś za Bramę Stoczni
By modlić się
By odprawiać Mszę Św
Gdy wokół stały
Kordony Milicji
I kordony ZOMO
By Ciebie utrącić
Za to wszystko
Wystarczył tylko
Tylko jeden kaprys
Tylko jeden nadgorliwy gest
Ale przecież i byłeś śledzony
I byłeś inwigilowany
I w aucie nagle
Niesprawne były hamulce
A mimo to
Wszędzie przybywałeś na czas
Jakby nigdy nic
I czuli się Wierni
W Twojej Świątyni
Jak w Kanie Galilejskiej
Gdzie były i dary
Z całego świata
I leki z całego świata
I kto o co Ciebie poprosił
Bez spełnienia tej prośby
Nigdy nie odszedł
I wtedy jakże mocno
Postanowiłeś
Wznieść Patronce Świata Pracy
Matce Bożej
Królowej Polski
Ów Nadzwyczajny
Bursztynowy Ołtarz
Które to dzieło
Już po Twoim Odejściu
12 Lipca A.D. 2010 roku
Jakże godnie i ofiarnie
Dalej wznosi
Ksiądz Proboszcz Prałat
Ludwik Kowalski
Jest to także
Wotum Dziękczynne
Wortum Dziekczynne Bogu
Za owe wyniesienie
Św. Jana Pawła II
Wówczas kardynała
Karola Wojtyłę
Na Tron Piotrowy
I hojne ponad
Dwadzieścia Pięć Lat
Jakże pracowitego pontyfikatu
Który to czas
Jest jakże obfity
Dla Polski
Ale i dla Europy
Ale i dla Świata
Dziś ci lewaccy mędrcy
Będą tak zonglować słowem
Aby o Tobie
Zupełnie nie wspomnieć
I zawsze przeciwko Tobie
Były te wszystkie demony
Bo byłeś Człowiek Kapłan
Nie do kupienia
Bo u Ciebie zawsze
Co czarne było czarne
Co białe było białe
A i mowa zawsze
Krótka była
Tak tak
Nie nie
Przeto kiedy szubrawcy
Okradali Stocznię
I w imię rzekomej prywatyzacji
Oddawali za grosze
Ty Księże Prałacie
Ty byłeś ten Pierwszy
Który publicznie
Ze swojej ambony
Pełnym głosem
Na cały Kościół
Wiernymi wypełniony
Po brzegi
Mówił nie
I mówiłeś że w Polsce
To Naród Polski
Ma być Gospodarzem
W swoim Kraju
I jakże już wtedy
Przeszkadzałeś tym
Którzy za nędzne
Judaszowe srebrniki
Sprzedawali całą Polskę
Narodowi pozostawiając
Li tylko ogryzki
I jakże szczycił się wtedy
Janusz Lewandowski
Arcyminister od prywatyzacji
Ile i w jak krótkim czasie
Same nalepsze przedsiębiorstwa
Za swój unijny stołek
W europarlamencie
Oddawał Unii
Tak jakby to były
Przedsiębiorstwa jego własne
Jacek Kuroń wykołowanym
Załogom tych zakładów pracy
Oferował socjal
Tak zwane biedazupki
I tak ten
Rzekomo solidarnościowy
Taniec niemocy trwał
I tylko Ty Księże Prałacie
Przeciwko temu bezprawiu
I przeciw tej ogromnej grabieży
Majątku Narodu Polskiego
Mówiłeś nie
Za to Paweł Huelle
Pisał o Tobie
Na łamach Rzeczypospolitej
Która już była także
Sprzedana koncernowi
Spoza Polski
Że jesteś gauleiter
Że jesteś gensek
I tu Wyborczej
W obronie Ciebie nie było
Lecha Wałęsy
W obronie Ciebie
Nie było
Nie było i Andrzeja Gwiazdy
Nie było i Bogdana Borusewicza
Który jako marszałek senatu
Z Warszawy do Gdańska
Za publiczne pieniądze
Latał samolotem
Aby pieska na czas
Na spacer wyprowadzać
Na to by choć jednym słowem
Stanąć w obronie
Twoich słusznych słów
Podobnie jak wielu
Innych karierowiczów
Nie było i nie ma
Twoi wrogowi i dzisiaj
Nie dają Tobie spokoju
Twoi wrogowie
I wrogowie Kościoła
Wrogowie Polski
I wrogowie ładu moralnego
Według Dekalogu i Ewangelii
Rzekomi emisariusze
Solidarności
Na kupieckim targowisku
Kłócą się dzisiaj
O Solidarnościowe Tablice
Na których były
Spisane Pracownicze Postulaty
Podczas owego pamiętnego
Sierpnia AD 1980
W czas protestu
Wobec ówczesnej władzy
Bo kto ma te tablice
To może przez to
Będzie ważniejszy
Będzie świętszy
Będzie bardziej solidarnościowy
I weteran będzie większy
A o Tobie Księże Prałacie
Śmiertelna cisza
Twój Pomnik
Na Skwerku
Przy Kościele Św. Brygidy
Jakże haniebnie
Pod osłoną nocy przewrócony
Czeka do dzisiaj
Na swój powrót
W jakimś magazynie
Tu gdzie stał Pomnik
Rośnie w drewnianej skrzyni
Kępa traw
I odebrano Tobie nawet
Ów tytuł
Honorowy Obywatel Miasta Gdańska
Którego za to wszystko
Co dla Solidarności
I dla Świata Pracy uczyniłeś
Jakże jesteś godzien
Jak nikt inny
I trąbią we wszystkich
Swoich annałach
Że jesteś pedofil
Czego nie potwierdza
Jakże wielu
A także Twój Szkolny Kolega
Liczący dzisiaj
Osiemdziesiat dwa lata
Patrycjusz Miasta Gdańska
Eugeniusz Lorek
Tą całą hucpą
Przygnębiony jakże bardzo
Ale choćby największe armie świata
I wszyscy lewaccy mędrcy
Stanęli przeciwko Tobie
To próżne ich wysiłki
Wprawdzie utracili Ciebie
Z cokołu Pomnika
Do postawienia którego to Pomnika
Tak bardzo przyczynił się
Pierwszy Piekarz i Cukiernik
Miasta Gdańska
Grzegorz Pellowski
Ale Ciebie
Nikt a nikt
Nie usunie
Z Piedestału Historii
Bóg w tym czasie
Oparł się na Tobie
Jak na owej niezawodnej skale
Na swoim Piotrze
Jeden Ksiądz Prałat
Henryk Jankowski
Proboszcz Świątyni
Pod wezwaniem
Świętej Brygidy
Pomógł jakże wielu
Ale jakże wielu
Nie potrafi
Zwyczajnie nie chce
Pomóc Tobie jednemu
I Oni mówią że
Gorliwie obchodzą
Czterdziestolecie
Swojego Ruchu
Solidarność
A no obchodzą
Bo jakże wygodne jest to
Obejście
A o Ikonie Solidarności
O Tobie Księże Prałacie
Już nie pamiętają
I jakże gorliwi są
W tym udawaniu że
O Tobie tak niewiele wiedzą
Bo jakaś nawiedzona
Ponoć aż z Australii
Jakaś pani
Po pół wieku
Przypomniała sobie że
Za swoje niecne czyny wobec niej
Jesteś statusu Kapłana
Niegodny
I od razu był ów sąd
W Michnikowej Gazecie
Która przeciw Tobie
Szczuła już tyle razy
I od razu Sekielski
Nakręcił film
I od razu wszystko zagrało
Jak w dobrym kabarecie
I kto naiwny
Uwierzy w te brednie
A wszystkie Pomniki
Guntera Grassa
W Gdańsku
Członka Hitlerjugend
I Waffen SS
Trzymają się mocno
I jak dotąd
Ma ich najwięcej
I jest także
Honorowym Obywatelem
Miasta Gdańska
Ilustracje
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
30.08.2020 r.






















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz